Tylko 6 kilometrów od bezpiecznego postoju. Jak zwykła trasa zmieniła się w walkę z żywiołem
Słuchajcie tego, bo to nie jest bajka na dobranoc, tylko sytuacja, która może spotkać każdego z nas na landówce. Sekundy od katastrofy: Awaria ogólna Początek marca. Zrzucam jedną sztukę z autotransportera w małym miasteczku przed Berlinem. Na pace zostają jeszcze dwie ciężarówki. Ruszam wąską, ciasną landówką w stronę autostrady. Nagle na desce choinka – Awaria ogólna. No to szukam jakiejś zatoczki, przystanku, czegokolwiek, żeby schować ten wielki zestaw. Mija kilometr, drugi, trzeci... nic. Ciasno jak cholera. I nagle jeb. Pach. Odcięło wszystko. Ciemność. Zero prądu, zero wspomagania. Hamulce niby były, ale bez powietrza i elektroniki ich działanie było drastycznie ograniczone – pedał twardy jak kamień, a wielki zestaw niemal w ogóle nie reagował. Toczę się siłą rozpędu, a ty czujesz, jak żołądek podchodzi ci do gardła. Jedyne, co mi zostało, to strzał z ręcznego. Zablokowało, stanąłem. Walka z żywiołem na ciemnej drodze Wyskakuję z kabiny jak oparzony. Trójkąt w dłoń, lecę ...